![]() |
| Maciek | Miki |
![]() |
Dzień 1. Łódź – (pociąg) – Włocławek – Radziejów, ok. 55 km Włocławek nie
robił wrażenia
godnego uwagi, a my byliśmy głodni zajeżdżenia naszych
rumaków. Wcześnie bardzo
też już nie było, więc co prędzej okulbaczyliśmy wierzchowce i
ruszyliśmy.
Droga do Brześcia Kujawskiego, to ruch, ruch i jeszcze raz ruch
samochodowy.
Wyprzedzanie na trzeciego z naprzeciwka przez nic sobie z nas nie
robiących
kierowców było nagminne. Ogólnie niefajnie,
dobrze, ze byliśmy zapaleńcami, bo
realnie groziło nam zniechęcenie! Czym prędzej więc odbiliśmy w stronę
Radziejowa. Ta droga była tylko trochę mniej ruchliwa i ani trochę
szersza,
więc skupiliśmy się na rozkoszach przemierzania kilometrów.
Byle do celu! Ale
po drodze były słynne Płowce, gdzie Łokietek pokonał
Krzyżaków w 1331 r.
Pamiątkowe fotki przy obelisku i już gnamy dalej. Do Radziejowa
zleciało jak z
bicza strzelił, tam zadekowaliśmy się w schronisku PTSM
(bardzo fajne, polecam,
ale czynne chyba tylko w wakacje) i już, po wszystkim. W sumie dzień
bez
historii, choć przecież w Płowcach się o nią otarliśmy...
Dzień 2. Radziejów – Kruszwica – Strzelno – Wenecja – Żnin - Wenecja, ok. 100 km Z Radziejowa
żabi skok do
Kruszwicy i już jesteśmy nad Gopłem pod słynną Mysią Wieżą, gdzie myszy
zjadły
Popiela. Generalnie nieszczególnie musiało mu być. Wieża
wysoka, robi wrażenie,
a i tak go dopadły... Oczywiście trzeba
była na tę wieżę wejść, postrzelać fotki
jezioru ("do Płużyn ciemnego boru zjechawszy / pomnij zatrzymac swe
konie..."), ale przecież nie po to pojechaliśmy! Już więc pędzimy
prosto jak strzelił do Strzelna.
Tamże ciekawy renesansowy kościół z klasztorem (generalnie
zaglądaliśmy
po
drodze do każdego kościoła wyglądającego na starszy niż 50 lat; przy
Maćku –
historyku stałem się ekspertem od naw, transeptów,
prezbiteriów i ambon
;).
Większe jednak zainteresowanie wzbudził w nas kościół pw.
św. Jakóba.
Tak,
Jakóba (!) w tymże samym Strzelnie. Już to, bo –
choć znacznie
skromniejszy –
wyglądał na starszy, już to ze względu na to imię... Tak czy owak,
fajne to
Strzelno ;)
Potem zrobiło się lekko pagórkowato i trzeba było popedałować, ale że mieliśmy piękne, lśniące rumaki i zmierzaliśmy prosto do przesłynnego Biskupina, więc kto by się przejmował? :) A jeszcze po drodze ruiny zamku i Muzeum Kolei wąskotorowej w Wenecji, noż sam miód! Pozwiedzawszy i popodziwiawszy załapaliśmy się na nocleg w (znów fajnym) schronisku w Wenecji i skoczyliśmy jeszcze „na lekko” do Żnina. Żeby sobie obejrzeć? Nie! Żeby się przejechać! W końcu nowe rumaki itepe ;) |
|
| Kujawy - Wielkopolska 1997: | 1 | 2 | Następna |